czwartek, 18 stycznia 2018

Prawda jest jedna - nie można jej "zaklinać"



"Przemilczanie pewnych faktów  to nie jest kłamstwo?"

Poniższy tekst nie zawiera informacji że kwota : 66.362,83 złotych to też pieniążki, które zostały zbierane przez wolontariuszy w  Gminie  Stryszów  i w Izdebniku. Gdy zapytałam w CKSiT panią, dlaczego w artykule brak jest tej informacji? Dowiedziałam się, że od lat są Oni z nimi, że Kalwaryjski sztab rozlicza zbiórkę z tych miejscowości, Niemniej  dziwi mnie, dlaczego nie ma informacji, że jednak zarówno w gminie Stryszów jak i w Izdebniku zbierano pieniądze w tę niedzielę dla noworodków wraz z wolontariuszami z naszej gminy.

„112 wolontariuszy kwestowało na terenie Gminy Kalwaria Zebrzydowska, kolejnych kilkadziesiąt osób wspomogło imprezę towarzyszącą na sali widowiskowej organizując wydarzenie oraz przekazując przedmioty i usługi na licytację. Z licytacji na sali widowiskowej uzyskaliśmy kwotę 4406,93 złotych (zwiększyliśmy zeszłoroczną kwotę).”

Brak rzetelności w podaniu tej informacji – czy to uczciwe?

http://ckstkalwaria.com/nowa/reportaze/338-wielka-orkiestra-swiatecznej-pomocy-w-kalwarii

Wspaniale zagrała orkiestra – Znowu stanęliśmy na wysokości zadania – mamy wielkie serca.
Pomagać – dzielić się z potrzebującymi – a jeśli są to dzieci – to tym bardziej jest to ważne i piękne.
W Kalwarii imprezę poprowadzili Pan Rafał Łęczyński i Pan Piotr Filipkowski, wspierani  przez dzieci, 
które w sposób profesjonalny stanowiły ważne dopełnienie tej imprezy.
Wspaniale bawiliśmy się, łącząc zabawę z ważnym zadaniem.
Nie byłyśmy co prawda od samego początku  - przybyłyśmy ok. 15, ale nie widziałyśmy,  żeby imprezę zaszczycili swą obecnością samorządowcy. Nie było widać Radnych a w szczególności brak było naszych kalwaryjskich Radnych. Dlaczego?
Przypomnę że w Radzie zasiada 4-ch mieszkańców Kalwarii Zebrzydowskiej.
Oddając sprawiedliwość samorządowi – była obecna pani Radna – jedyna kobieta w naszej Radzie Miejskiej – więc  honor  Rady obroniono.
Brak też było burmistrza. Być może to ważne sobotnie spotkanie partyjne wyczerpało naszą władzę? Być może był tuż po otwarciu drzwi, bądź po moim wyjściu?
Szkoda, że mieszkańcy naszej gminy nie dopisali, tak licznie jakby się tego można było spodziewać. Może w przyszłorocznej orkiestrze będzie nas więcej.
Zachęcam do uczestniczenia w takich akcjach – dają one wiele radości, satysfakcji. Takie imprezy „naładowują” nas pozytywną energią.

Czy uważasz, że Twoje dziecko bezpieczne jest w szkole?





„Wymienił stryjenek siekierkę na kijek”?
Czy kolejna „nowa zmiana”dyrektora jest korzystna dla dzieci i szkoły?Czy dyrektor spełnia oczekiwania rodziców? Jaką pozycję rankingową zajmuje ta szkoła?

Czy wiecie co dzieje się pod naszym/waszym "nosem"? 

Dotyczy Szkoły Podstawowej w Kalwarii Zebrzydowskie.
„Dramat” rodziców i dzieci trwa już blisko 3 lata.
Były skargi do dyrekcji (starej i tej nowej). Były skargi do organu prowadzącego, którym jest burmistrz.
Były skargi do kuratorium.
Dziś w sprawę zaangażowana jest również policja.
Rodzice czując się pozostawieni samym sobie zorganizowali „rodzicielską straż”.
Pilnują swoich pociech, dyżurując podczas lekcji – uważając, że szkoła nie gwarantuje bezpieczeństwa ich dzieciom?
Kto, co jest powodem trwającego od kilku lat problemu?
Dlaczego szkoła, dyrekcja, burmistrz nie robią nic by poprawić, naprawić zaistniałą sytuację?
Dlaczego kolejne dzieci mają cierpieć bo dorośli (w/w) nie umieją postąpić słusznie?
Temat był już opisywany przez nas. Czy prawdą jest, że rodzice chcą przenieść swoje dzieci do innej placówki? Czy prawdą jest, że rodzice nie  wierząc aby zapewniono bezpieczeństwo i dobre warunki do pobierania nauki przez dzieci w tej placówce?

Zapytamy jak szkoła,burmistrz mają zamiar w końcu zamknąć problem trwający blisko 3-ci rok?

poniedziałek, 8 stycznia 2018

Ilu mieszkańców gminy wsparłeś finansowo Burmistrzu? Czy to "rozdawnictwo" jest sprawiedliwe czy wg uznania włodarza?

Spotkałam się z tym jak odmawia się mieszkańcom, którzy zwracają się o pomoc do urzędu, burmistrza i radnych – w dowolnej kolejności.
Jeśli już mieszkaniec prosi to musi być zdesperowany, i trafia na  słowa: „nie ma środków”.
Niestety dla jednych nie ma, a dla innych są.

Przykłady – np. odmówiono pomocy pani, która prosiła o wsparcie  w oczyszczeniu studni z bakterii (zagrożenie zdrowia mieszkańców), a kilka miesięcy później ofiaruje się pomoc w budowie studni głębinowej, w innej wsi, innemu mieszkańcowi.
Nie pomogło się w zakupie okularów jednemu z dzieci w naszej gminie, ale dopłaca się do operacji innej osobie, ale działającej w samorządzie.

Jeśli pomagać to wszystkim, nie „wybiórczo”.

Czy to prawda burmistrzu, obecnie sprawujący nam władzę, że odwiedziłeś kilka domów w naszej gminie ze wsparciem finansowym wraz z życzeniami świąteczno-noworocznymi?
 
Jakie warunki spełniły poszczególne osoby, aby uzyskać to wsparcie finansowe wraz z „przyjemnością” goszczenia pana i jednej z najważniejszych dziś osób zatrudnionych w gminie?
Z jakiego „paragrafu” możliwa była taka „ofiarność” Pana włodarza?
A może te środki pochodziły ze środków osobistych tych dwóch panów odwiedzających?
Czy prawdą jest, że osobiście Pan te pieniądze „wydawał” mieszkańcom?
Ilu mieszkańców naszej gminy otrzymało, te Pańskie życzenia wraz z pieniędzmi?
Jakimi przesłankami kierował się Pan w tym działaniu?

Czy prawdą jest, że w roku poprzednim asystowały Panu w tym zacnym „rekonesansie” pracownicy MGOPS-u, a w tym roku asystował Panu,Pan jeszcze niedawno pełniący funkcję „pomocy administracyjnej”, wcześniej „blogier” ( mówiący o sobie, że jest głosem niezależnej Kalwarii i będący w opozycji do dzisiejszego pracodawcy), dziś inspektor w referacie „promocji”?

Jak widać miłościwy i empatyczny ten nasz burmistrz - czy jest powód żeby się "czepiać"?
Nawet jeśli tylko kilka osób dostało, słusznie czy nie, czy to już kampania wyborcza czy nie  - ale jednak wsparcie jakieś  dla mieszkańca  jest?



środa, 27 grudnia 2017

„głos wolnej Kalwarii”

Po długiej przerwie powraca „głos wolnej Kalwarii” - co było przyczyną tej przerwy?
Powód dość prozaiczny – choroba.

Pragnę podziękować moim przyjaciołom za okazane wsparcie. Takie trudne chwile pokazują kto Ci jest przyjacielem.

Kto jak kto, ale ja doświadczyłam boleśnie jak kończy się przyjaźń z "energetycznymi wampirami”. Takich radzę omijać szerokim łukiem. Nie dość, że wdrapali się tam gdzie chcieli po moim „grzbiecie” to jeszcze próbują psuć mi reputację. Wielu doświadczyło hipokryzji i fałszu tych osób więc jestem spokojna o tę „karmę” dla tych „wampirów”.

Muszę również zdementować pewną plotkę, która pojawiła się ku uciesze niektórych (np. pana Pawełka). Jak widać odzyskałam nie tylko laptop, ale również dostęp do internetu – i wiele motywacji do dalszego społecznego działania. Znowu mnie pan zmotywował – dziękuję.
Nie zaprzeczam choroba ciężka, ale plotki o moim rychłym „zejściu z tego padołu łez” są mocno przesadzone, a to „szczere współczucie” kilku „chrześcijan” świadczy o tym, że nie wiedzą jakie wartości niesie chrześcijaństwo. Niestety wielu nie pamięta co jest istotą naszej wiary.To taki chrześcijanin "na pokaz"?
Jak widzicie wracam do zdrowia i nadal będę wspierała mieszkańców, którzy zostali skrzywdzeniu przez tkz „biurokrację” lub czują się pokrzywdzeniu przez lokalną władzę.
Nadal będę wspierała mieszkańców, którzy wystąpili z inicjatywą powstania w naszej gminie ośrodka dziennego pobytu dla osób niepełnosprawnych, chorych i starszych.
Niestety nie ma dobrej woli ze strony „jaśnie oświeconego i miłościwie nam panującego” w tej kadencji burmistrza i Jego „ekipy poprzedniej i obecnej ery” w tym „przybocznego” byłego „blagiera”. Czy są jakieś postępy w dążeniu do zrealizowania tej inicjatywy mieszkańców? Zapytamy!
Nikt nie zadaje pytania dlaczego? Dlaczego urzędnik w odstępie kilku dni udziela różnych informacji – dlaczego radni i mieszkańcy wprowadzani są w błąd przez tegoż urzędnika?
Jaki to ma cel?
Czy Ty jeszcze burmistrzu nad tym panujesz, czy kiedykolwiek panowałeś?
Będę nadal upubliczniać w trybie tej nielubianej dziś przez burmistrza Ustawy, informacje np. o tych licznych zatrudnieniach wg „widzi mi się” i "kolesiów", te procesy przegrane o których burmistrz nie chce mówić i odmawia udostępnienia dokumentów, te liczne umowy, te utracone możliwości pozyskania środków z zewnątrz na rozwój naszej gminy …
To tylko czubek góry – co jeszcze ukrywa burmistrz i Jego ludzie?

cdn

 

czwartek, 21 grudnia 2017

DZIĘKUJĘ !

Drodzy przyjaciele – będąc przez blisko miesiąc pacjentką Szpitala Powiatowego w Wadowicach pragnę przekazać Wam moje spostrzeżenia. 
Uważam, że należy oddać sprawiedliwość faktom i przestać wierzyć plotkom.
Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że personel szpitala w Wadowicach  – chirurgii ogólnej doktora Zygmunta Łabudzińskiego uratował mi życie. Było ciężko, ale obserwując pracę zarówno lekarzy jak i pań pielęgniarek stwierdzić muszę że dokonali cudu.
Lekarze, pielęgniarki i panie salowe – pełen profesjonalizm z ogromną dozą współczucia. Uśmiech i słowa wsparcia to równie ważne jak lekarstwa. Siostry z życzliwym uśmiechem dla każdego pacjenta wykonywały swoją pracę, choć jak wiemy to praca bardzo ciężka, ale czy wdzięczna?
Jestem bardzo trudnym pacjentem, prawie jak każdy chory - tu nie było żadnych grymasów sióstr tylko pomoc, o każdej godzinie – bez znaczenia czy dzień czy noc.
Jestem wdzięczna za Wasze zaangażowanie, ciepło i troskę.
To nie jest tylko moje zdanie – przez ten czas jaki spędziłam w szpitalu poznałam wielu pacjentów z terenu naszego powiatu i nie usłyszałam złego słowa na ten oddział.

Szczególne podziękowania i wdzięczność kieruję dla Pana doktora Jacka Pławeckiego za zaangażowanie i monitorowanie procesu leczenia.

Wyrazy wdzięczności dla zespołu pracującego w dniu 16.11.2017roku na SOR w Wadowicach, oraz dla pana doktora i pani pielęgniarki z dyżuru w ośrodku SP ZOZ Kalwaria – to tu właśnie prawidłowo rozpoznano, zdiagnozowano i szybo interweniowano.
To te minuty i decyzje "ważyły" o moim losie.

DZIĘKUJĘ!


środa, 15 listopada 2017

cz.2 SP ZOZ - co z nim?

Doszły do nas niepokojące informacje (wpis w internecie jednego z pacjentów SP ZOZ), a bohaterem tej historii jest lekarz w SP ZOZ kalwaryjskim.

Czy to prawda, że  jeden ze "starej" obsługi lekarskiej  odmówił przyjęcia pacjenta? 
Stan pacjenta był na tyle poważny, że konieczna była hospitalizacja, niestety nie zadbał o to ten lekarz "doświadczony-dlaczego? Wezwano pogotowie i  dzięki profesjonalnej pomocy innego lekarza do tragedii tym razem nie doszło. 
Jest  złożona skarga - którą sam kierownik poradził złożyć - co z niej wyniknie ? Zobaczymy.
Życzymy powrotu pacjentowi do zdrowia i unikania  podobnych szkodliwych zdrowiu sytuacji.
Ten przykład profesjonalizmy opiszemy jeszcze, w późniejszym terminie.
Skarga ma to do siebie, w naszym lokalnym środowisku, że po jakimś czasie "umiera" - mam przykład - skardze na lekarza ginekologa - nadal przyjmuje choć kierownik wiedział jakie jest tegoż obejście z pacjentkami. To dość dziwne, a zarazem przykre - czy to tak się dba o pacjenta?


Powróćmy do tematu tegoż uprzejmego lekarza - ze swej strony dodam, że miałam też "wątpliwą" przyjemność być przyjmowana przez "rzeczonego" lekarza. 
Co prawda przyjął mnie ale ... może lepiej byłoby, gdyby tego nie zrobił. 
Parę lat temu ugryzł moje dziecko pies - nie dość że nie dostała fachowej pomocy to jeszcze zalecił smarowanie rany maścią. Nawet nie została oczyszczona poprawnie rana ugryzienia. Na "karteluszku" pan lekarz zapisał nazwę maści i odesłał do apteki.  Dzięki wywiadowi jaki przeprowadził ze mną mądry farmaceuta, widząc moje zdenerwowanie - oraz konsultacji z innym lekarzem, nie doszło do tego że rana by się "spaprała". Maść nie była  przeznaczona do stosowania na takie rany. Pan lekarz w sposób bardzo pobieżny ocenił ranę mojego dziecka. Jak pamiętam nawet się nad tym nie pochylił. śmiem twierdzić że tej drugiej rany z drugiej strony nie widział, bo też co można zobaczyć z 1-1,5 metra od pacjenta nie oglądając całej nogi. Ze swej strony dodam że byłam tak zdenerwowana, że analizie poddałam to zdarzenie dopiero po kilku dniach. Nie zapytał pan lekarz czy pies szczepiony czy nie. Powiedziałam, że psa nie znamy, nie pokierował nas też co dalej z tym  robić. Nie było też mowy o jakichkolwiek badaniach aby zabezpieczyć moje dziecko przed ewentualnymi skutkami tego ugryzienia. Na szczęście nie ma konsekwencji tego wydarzenia , a minęło już dobre 10 lat.

Wnioski wyciągnij sam czytelniku. 

Gratulacje za tak świetnie funkcjonujący SP ZOZ złożyć należy Kierownikowi i Burmistrzowi, czy to w końcu aby nie  jeden zarządza a drugi nadzoruje? 
Czy pozostaje nam Centrum Medyczne WARMUZ?

Żeby być sprawiedliwą.

Są  w SP ZOZ pracownicy gotowi służyć nam, pacjentom pomocą i tym wszystkim składam podziękowania, bo to jest to światełko dla nas.
 CDN