niedziela, 23 lipca 2017

Czy to kolejny dowód na to , że - czas na zmiany?

LKS-y – to dumy naszej gminy. 

To w nich i dzięki nim nasza młodzież się rozwija sportowo i nie tylko.
Jest to idealne miejsce dla rozwoju nie tylko kultury fizycznej młodego człowieka. Tam powinni też rozwijać i nabywać wiele innych ważnych cech, które będą procentować. To wspaniałe miejsce do budowania zdrowych relacji międzyludzkich. To kluby  są pierwsze w kierunkowaniu i budowaniu kariery młodych piłkarzy. To z tych klubów młodzi ludzie "wynoszą" wiele wartości - pozytywnych wartości.

Co się stało, co się dzieje, że niektóre klubu przeżywają kryzys?

Co jest przyczyną, że taka do niedawna chluba tej gminy LKS w Brodach, dziś ma problemy?

Może już czas dać pole do popisu innym mieszkańcom Sołectwa, który ze świeżym podejściem i nowymi metodami poprowadzą klub?

Może to już czas na zmiany?

Popadanie w rutynę nie jest dobre.



sobota, 22 lipca 2017

" NIE MOŻNA ZJEŚĆ CIASTKO I MIEĆ CIASTKO"

Jak już myślę że nic mnie nie zaskoczy to znowu ... Gdzie te inwestycje, gdzie te wydatki, które by tłumaczyły to posunięcie? 
Podano kolejna informację - "mądrą" decyzją naszego "strategicznego" burmistrza jest przełożenie raty kredytu 1 mln złoty na przyszły rok. 
Nic w życiu nie idzie łatwo, więc ta rata "walnie" w nas  w przyszłym roku powiększając zobowiązanie spłaty o milion.
Czyli zamiast powiedzmy ponad 1 milion do spłaty będziemy mieć raty ponad 2 miliony.
Byłoby to i uzasadnione gdyby działo się, gdyby były istotne, jakieś kluczowe dla gminy  inwestycje.
Jest ta decyzja tym bardziej zaskoczeniem, ponieważ Gmina dysponowała środkami wolnymi w wysokości ponad 2 600 000 zł. Do tego dodać ten 1 milion niezapłaconej - odroczonej a zapisanej w budżecie  raty kredytu daje nam ponad 3 600 000 zł w dyspozycji  Burmistrza. 
Czy jest tego jeszcze więcej?
Czy gospodarnie jest kupować złomy i je remontować, wydając na to "krocie"?
Dlaczego nie kupić co 2 lata z dotacjami jeden a porządny sprzęt i tym sposobem cały "tabor" byłby nowy, bez obciążeń epokowych?
Takich "ekonomicznych i interesujących" decyzji ta ekipa ma więcej? Zapytamy.

Nie zmieniło się nic. Zarówno poprzednik jak i powracająca "poprzednia era" nic nie zmieniło.
Nadal jest jak było. Nie widać tych obietnic rozwoju i nie widać aby Gmina "wskakiwała w lepsze".
Idąc tą metodą, odraczającą spłaty kredytu nie wyjdziemy z długów nigdy?



piątek, 21 lipca 2017

"Stare musi odejść i nie wrócić więcej..." cz3

POMNIK – POMNIK ERY MINIONEJ NA RYNKU STOJĄCY I BUDZĄCY WIELE KONTROWERSJI 
Na wstępie - uważam -  Rynek powinien służyć mieszkańcom. To powinno być miejsce naszej dumy!
Nie będę oceniać, czy ten pomnik jest zasadny czy nie, ale najwyższy czas podjąć jednoznacznie decyzję - burmistrzem/radnym jeśli się jest to należy podejmować decyzje nawet te niepopularne, ale decyzje powinny zostać podjęte, bez "spychania" na inne instytucje.

Była już odpowiedź z IPN – więc temat powinien znaleźć finał.

W mojej ocenie tablica powinna zasilić zbiory Towarzystwa Przyjaciół Kalwarii, a sam kamień powinien, może trafić na teren Cmentarza. To o tyle uzasadnione, gdyż stanowi to jakąś formę pamięci o zmarłych.

Rynek powinien, jak już pisałam być przedmiotem konkursu. Dlaczego to mieszkańcy nie mieli  by podjąć decyzji co z tym Rynkiem, lub firma wynajęta dla tego celu (jak widać urząd, burmistrz i urzędnicy nie mają sami pomysłu na ten teren) pokazała by  burmistrzowi, że niekoniecznie zmiana kostki na płytę lub odwrotnie to jest rewitalizacja?
Elastycznie i z pomysłem - niestety stare metody z czasów PRL nie są dziś na czasie. W tamtych czasach był czyn społeczny - dziś to inna bajka.

Rynek powinien być tak zagospodarowany by cieszył nie tylko mieszkańca ale i turystę. Przyciągał a nie straszył. Kwiaty i te ogromne tysiące wydane na kwiaty nie są w stanie poprawić wizerunku tego rejonu miasta.

Dziś na sesji dowiedziałam się , że takie zdemontowanie i przeniesienie pomnika to koszty IPN. Obowiązek przeniesienia spoczywa na gminie do końca roku. Znowu będziemy czekać, aby okazja minęła i później wydamy z budżetowych?  Pani urzędnik twierdzi wręcz przeciwnie i wyceniła to na koszt (+,-) 4 tys – niech by to było i  5 tys,  czemu nie przenieść?

Chyba że śladem obecnej władzy centralnej i tendencji panujących w Polsce, macie pomysł na inny pomnik w tym miejscu? W pamięci mamy tę kosztowną figurę, na koszt podatnika przy tkz„małych plantach”.

Jeśli jest zapis pozwalający uniknąć kosztów i wola ludzi to czemu nie działacie? 
Jest opinia mądrzejszych i nie ma sprzeciwu – to czemu nie działacie?

Jak już kiedyś wspomniałam i udowodniłam wielu nie miało i nie ma pojęcia ku czci i pamięci kogo ten monument powstał?

Kiedy w końcu „wskoczycie” w „dziś” dla lepszego „jutra” ?


"Stare musi odejść i nie wrócić więcej ....." cz2

Po raz kolejny wypłyną „apel” o pomoc osobom niepełnosprawnym i pytanie – co z petycją mieszkańców o pomoc tym osobom?

Zapału ze strony Burmistrza nie widzę, ale jest ostrożność daleko idąca. Krótko – konkretów brak.
Znowu powraca argument ( ulubiony i wygodny?)– ekonomia. Pomoc musi być szybka, bo takie odciąganie w czasie pozbawia wielu chorych możliwości skorzystania z owoców tych Waszych działań. Ludzie odchodzą i nie koniecznie do innej gminy. Bądźcie na tyle skuteczni żeby Ci chorzy, niepełnosprawni mieli możliwość zaznać dobrodziejstwa Waszej pracy niebawem, a nie za kilka lat lub w cale.

Z uporem maniaka powtarzam – na dzieciach, na chorych i starszych się nie oszczędza. Zadaniem Gminy jest min. pomoc. A gdzie ta pomoc jest w tym przypadku?
Kosztem gminy w tym działaniu jest tylko przekazany budynek niezagospodarowany (kilka takich w Gminie takich jest) – reszta wszystko to koszty zewnętrzne. Jeśli jeszcze takie możliwości daje Urząd Marszałkowski, bo niestety pewne poddziałania się zamknęły, gdyż Gmina nie przystąpiła do starań o środki.
Cdn.

Z przyjemnością muszę też stwierdzić, że zarówno przekazana informacja przez panią inspektor A.Smolik była czytelna, jasna i zrozumiała, odpowiedzi krótkie i na temat bez zbędnych ustnych elaboratów.
Jednak ta zmiana w tym referacie wyszła nam na dobre. Wniosek Radnego, aby to, ta osoba do końca prowadziła zadanie w związku z programem rewitalizacji naszej Gminy jest jak najbardziej logiczny i uzasadniony.

Powodzenia Wam i Nam.
Cdn.




"Stare musi odejść i nie wrócić więcej ....." cz1

SESJA NADZWYCZAJNA – wieje grozą. Powraca „odgrzewany” pomysł burmistrza sprzedaż „starej Winiarni”
Sama już nie wiem o co w tym wszystkim chodzi, bo czy o interes nasz ? Mam wątpliwości. Od kiedy to sprzedaż będzie korzyścią (chwilowo zapewne tak), gdy gmina ma środki wolne w wysokości ponad 740 000 zł., a miała tych środków wolnych w tym roku ponad 2 600.000 zł.
Gdzie i na jakie cele Burmistrz rozdał prawie 2 mln złotych?
Strategiczne działanie? - Burmistrz jedyny pomysł na „starą winiarnię” ma – pomysł ten, to sprzedaż. Ewidentnie to widać, nawet w zachowanie radcy gminy, który brawami nagrodził wypowiedź jednego z radnych popierających sprzedaż.

Jak widać innego pomysłu ta „ekipa” nie ma.  Do takiej samej konkluzji doszli  również  niektórzy  w Radzie.
Rada Miejska ze swego grona powołała zespół, który miał wypracować pewne wnioski na temat tego kompleksu i w którą stronę to powinno iść.
Znowu widać boleśnie, za nic się ma prace i dobre chęci Rady – Burmistrz działa po swojemu.
Był pomysł Radnych o podziale nieruchomości na część pałacowo-parkową i część gdzie prowadzona jest działalność/przemysłowa.
Wówczas wiele by się mogło dziać i wiele można zdziałać dla dobra tych nieruchomości i naszego.

Minęły 3 lata – 3 lata nieporozumień i „przepychanek” w stronę sprzedania.
Nie ma pomysłu Burmistrz na „starą Winiarnię”, podobnie jak z zagospodarowanie i estetyką Rynku, pomysłu zdecydowanie brak (same kwiaty to trochę mało).
cdn.

środa, 19 lipca 2017

„łaska pańska na pstrym koniu jeździ”

Na wstępie zaznaczam, że pomoc należy się każdemu mieszkańcowi. 

Czy burmistrz jednakowo traktuje wszystkich mieszkańców? 

Nie wydaje mi się żeby tak było.

Nie ma wytłumaczenia dla odmowy pomocy osobie będącej w potrzebie.

Podam dwa przykłady potrzeby pomocy – zarówno jeden jak i drugi na tak bogatą gminę nie stanowi problemu.
Wydaje się środki na „przyjemności” to zaspokojenie podstawowych potrzeb mieszkańców w gminie gdzie miłościwie nam panuje włodarza powołujący się wielokrotnie na „miłosierdzie”, nie powinno stanowić problemu – a jednak problem jest.

W pierwszym przypadku zwróciła się o pomoc jedna z mieszkanek naszej gminy, aby pomóc jej w oczyszczeniu jedynego źródła wody dla jej gospodarstwa jakim była studnia – koszt niewielki bo zapewne zamknął by się w kwocie (+,-) 500 zł. Studnia była skażona bakterią coli. Czy to nie w interesie gminy, a także w obowiązku, nie tylko zabezpieczyć mieszkańcom dostęp do wody pitnej, ale też wyeliminować zagrożenie dla zdrowia i życia mieszkańców?
Niestety rodzina ta została pozostawiona sama sobie.

Drugi przykład to prośba o pomoc w budowie studni głębinowej dla innego gospodarstwa w naszej gminie. Tu koszty są zdecydowanie  wyższe. Na sesji czerwcowej 2017 r burmistrz A.Ormanty zadeklarował pomoc finansową do budowy studni. W jakie wysokości? Zapytamy !

Co jest powodem dla tak różnego podejścia burmistrza do kwestii "pomocy mieszkańcom"?

Uważam, że pomoc należy się obu rodzinom.

Niestety jedną rodzinę burmistrz już zawiódł.

Co było powodem odmowy? Zapytamy !

Jaka pomoc będzie dla tej drugiej rodziny? Zapytamy!


wtorek, 18 lipca 2017

Czy to można nazwać hipokryzją – czy to może być przykład jak zmienia się punkt widzenia w zależności od punktu siedzenia?

CZY NASZA GMINA ZACZYNA BYĆ PRYWATNYM FOLWARKIEM BURMISTRZA ORMANTEGO?
CZY TO  GMINA "TAJNE PRZEZ POUFNE"?

W związku z tym, że do dnia dzisiejszego, pan pomoc administracyjna Tomasz Baluś  nie zadzwoniła, choć takową deklarację złożył, zadzwoniłam po raz kolejny do Urzędu, a było to jakiś czas po wydarzeniach związanych z nieszczęsnym banerem zawieszonym nad ulicą Jagiellońską, który obwieszczał 400-lecie lokacji naszego miasta. Baner miał się zerwać i uszkodzić samochód. Chciałam zapytać też o ten inny baner, który powodował zwarcia na słupach.
Dzwoniłam po raz kolejny do Tomasza Balusia, jako  osoby odpowiedzialnej za organizację obchodów, bo też dla tego celu został zatrudniony. 
Szczerze mówiąc nie rozumiem do dziś tego zatrudnienia.
W referacie promocji były osoby znacznie kompetentniejsze z wieloletnim doświadczenie, od tej nowo zatrudnionej.
Myślę że nie potrzeba silić się na przykłady, porażka była widoczna.
Wróćmy do tej rozmowy (zaznaczyć należy że sam pan burmistrz stwierdził że jest to osoba do kontaktów z mediami) w rozmowie z pomocą administracyjną Tomaszem Balusiem powołałam się na ustawę o dostępie do informacji publicznej dowiedziałam się , że nie musi odpowiadać  czy też niczego komentować oraz że zabroniono mu udzielania odpowiedzi. Taki zakaz otrzymał od pani sekretarz. Jakby tego było mało to okazało się, że przed zatrudnieniem pana blogera w Urzędzie, pan bloger Tomasz Baluś miał prawo pytać i żądać odpowiedzi, a dziś gdy robię to ja to nie mam takiego prawa.
Zastanawiające - czy ten zakaz dotyczy tylko mnie czy innych też? 
W związku z tym, że nie było pani sekretarz rozmawiał ze mną pan burmistrz... o tej rozmowie niebawem.

Czy praca urzędu, burmistrza, urzędników, wydawanie naszych, publicznych pieniędzy nie powinna być transparentna?
Jak się zmienił  punkt widzenia w zakresie prawa do zadawania pytań przez mieszkańca, gdy pytania dotyczą pracy urzędu i wydawanych pieniędzy podatnika w czasie Jego rządów  - w jaki skandaliczny sposób rozmawiał pan burmistrz z mieszkańcem i podatnikiem - czy to jeszcze demokratyczna gmina czy już prywatny folwark? 

CDN